logo RB

[Aktualizacja] Pismo ws. powołania oficera rowerowego w Białymstoku

rafcik | 2012-12-06 | 4 komentarze

oficer_rowerowy białystok

Białystok, 12.11.2012r.

Rowerowy Białystok

Rafał Stawecki

Prezydent m. Białegostoku

Pan Tadeusz Truskolaski

Słonimska 1

Szanowny Panie Prezydencie!

Zwracamy się do Pana z postulatem utworzenia w Białymstoku stanowiska oficera rowerowego, czyli organu posiadającego odpowiednie umocowania prawne do wykonywania następujących zadań:

  • dysponowanie środkami pieniężnymi znajdującymi się w budżecie rowerowym (wyznaczanie oraz wybór kolejności realizacji zadań)
  • koordynacja i nadzór na wszystkich etapach realizacji (ze szczególnym uwzględnieniem etapu projektowania, zatwierdzania projektu oraz odbioru technicznego) nad inwestycjami rowerowymi oraz wpływającymi na ruch rowerowy;
  • wszczynanie postępowań przetargowych oraz zlecanie opracowań;
  • wypracowanie oraz nadzór nad realizacją spójnej koncepcji rozwoju efektywnej sieci miejskiej infrastruktury rowerowej;
  • wypracowanie prawomocnych standardów infrastruktury rowerowej oraz kontrola ich przestrzegania;
  • analiza danych dotyczących zdarzeń z udziałem rowerzystów na terenie miasta oraz podejmowanie działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa cyklistów (np. współpraca z policją, przeprowadzanie akcji edukacyjno-informacyjnych itp.)

Postulat motywujemy następującymi przesłankami:

  1. Rada Miejska miasta Białegostoku wydziela tzw. rowerowy budżet. Bardzo wskazane jest istnienie dobrze zaznajomionej z miastem oraz problemami rowerzystów osoby, która wskaże zadania, określi priorytety oraz nie dopuści do tego, by w budżecie pozostawały niewykorzystane środki (co ma miejsce obecnie).
  2. Infrastrukturę rowerową tworzy się obecnie bardzo dorywczo i „przy okazji”, co skutkuje częstym marnotrawieniem publicznych środków na inwestycje zbędne lub zrealizowane w niewłaściwy sposób. Miastu brakuje spójnej i jednolitej wizji rozwoju miejskiej sieci udogodnień dla rowerzystów. Istnienie oficera rowerowego pozwoliłoby odmienić powyższy stan rzeczy, przynosząc dodatkowo oszczędności w budżecie miasta. Co więcej, oficer mógłby również starać się o pozyskanie unijnych dofinansowań na realizację programu spójnej sieci miejskiej infrastruktury rowerowej.
  3. Na etapie projektowym popełnianych jest wiele błędów, których nie dopatrują się ani osoby zatwierdzające projekty, ani urzędnicy dokonujący tzw. odbioru technicznego. Sytuacja jest na tyle poważna, że do użytku często oddawane są inwestycje niezgodne z obowiązującymi normami prawnymi. Zapewnienie oficerowi rowerowemu funkcji kontrolnej oraz silnych umocowań prawnych umożliwiających wydawanie wiążących opinii ws. inwestycji pozwoli uniknąć powyższego stanu rzeczy.
  4. Miasto Białystok wypracowało standardy projektowania infrastruktury rowerowej, jednak nie mają one żadnej mocy prawnej i są całkowicie ignorowane. Powołanie stanowiska oficera rowerowego mającego możliwość kontroli przestrzegania uchwalonych standardów w bardzo znaczący sposób wpłynie na poprawę jakości miejskiej infrastruktury rowerowej.
  5. Pomimo licznych inwestycji mających z założenia poprawić bezpieczeństwo białostockich cyklistów, liczba zdarzeń z ich udziałem z roku na rok rośnie. Niezbędne jest powołanie stale monitorującej policyjne statystyki osoby, która określi przyczyny powyższego stanu rzeczy, wskaże szczególnie niebezpieczne miejsca i zachowania oraz zainicjuje działania mające na celu przeciwdziałanie wzrostowi ilości wypadków i kolizji z rowerzystami.

Stanowisko oficera rowerowego powołano do tej pory w kilkunastu polskich miastach, m. in. Wrocławiu, Gdańsku, Szczecinie, Lublinie, Elblągu, Olsztynie czy Gdyni.

Wyrażamy nadzieję, iż Białystok dołączy do grona miast posiadających osobę reprezentującą miejskich rowerzystów oraz dbającą o rozwój ruchu rowerowego.

Odpowiedź prezydenta miasta Tadeusza Truskolaskiego

Pozostaje tylko zadać pytanie, jak "rzetelna nagroda" przyznana za "kilometry ścieżek" oraz "dobrą współpracę z organizacjami pozarządowymi" przekłada się na stan faktyczny, tj. niemal ośmiokrotny wzrost ilości zdarzeń na drogach rowerowych (od 2007 roku) oraz niechęć do uwzględniania postulatów strony społecznej. Nawet, jeśli dotyczą usunięcia bubli niezgodnych z obowiązującym prawem.

oficer_rowerowy białystok

Komentarze

śledź | 2012-12-07
Nie liczcie na oficera rowerowego w Białymstoku, właśnie dlatego, że:
'"
    \n".self::process_list_items("'.str_replace('
    ', '', '
    [*] miałby dysponować środkami pieniężnymi
    [*] koordynowałby i nadzorował wszystkie etapy realizacji inwestycji
    [*] wszczynałby postępowania przetargowe
    [*] wypracowywałby spójną koncepcję infrastruktury
    [*] kontrolowałby cokolwiek
    ponieważ,
    [*] istnienie takiej osoby byłoby de facto zagrożeniem dla urzędnika niezaznajomionego z problemami rowerzystów
    [*] wg. urzędników, wszystkie inwestycje są trafione i realizowane z całkowitą rzetelnością i bez błędów
    [*] to co miasto Białystok wypracowało, to nie po to, żeby korzystać, tylko żeby mieć i móc się pochwalić (vide ilość km ddr).
    ').'")."\n
"'
Na temat bezpieczeństwa się nie wypowiadam. Ludzie decydujący o przebiegu ddr w Białymstoku widocznie uważają, że ddr to prawie jak tory. Jak wjedziesz na taką, to z rzadka przecinają ją ulice, a w czasie zbliżania się rowerzysty owe ulice, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zostają zamknięte szlabanami. Większość tzw. "standardów" w Białymstoku dotyczących bezpieczeństwa odnosi się do rowerzysty poruszającego się z prędkością równą spacerującego człowieka. Wtedy ekierkowaty zakręt daje się przejechać na spokojnie i każdy przejazd rowerowy nie stanowi już takiego niebezpieczeństwa dla kierowcy, że jakiś cyklista wpadnie mu pod koła. Tylko pytanie po co w takim razie wydawać tak olbrzymie pieniądze na ddr, skoro można zrobić trochę szerszy chodnik? Skoro rowerzysta wg. UM ma sie poruszać z zawrotną prędkością 5 - 7 km/h to chyba nie stanowi takiego niebezpieczeństwa.
Natomiast jeżeli chodzi o odpowiedź bliżej nieznanego urzędnika. Aż nie wiem jak zacząć. Każdy uczestnik ruchu drogowego: pieszy, rowerzysta, kierowca, ma świadomość tego, że ważna jest ciągłość wydzielonego traktu. Co z tego, że miasto wybuduje 1000 km ddr, jeżeli będą to odcinki załóżmy o długości 100 m z odstępami między nimi 50 m. Wprawdzie statystyki wzrosną, ale czy dzięki temu będzie lepiej? Rozumiem, że odpowiedzialni za ddr w Białymstoku mogą nie rozumieć istoty tworzenia owych, więc dla ułatwienia mam inny przykład. Wyobraźmy sobie drogę S8 na której co 2 km jest objazd, na który trzeba było zjechać pół kilometra wcześniej, a w dodatku przed zjazdem na wspomniany objazd jest wilczy dół.
Skoro UM REGULARNIE korzysta z opinii użytkowników "ścieżek rowerowych", to rozumiem, że są to głównie piesi po nich spacerujący. Jakoś jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło spotkać jakiegokolwiek ankietera, pytającego jak mi się jedzie po tym "cudzie". Ankieta na stronie, gdzie nie ma żadnej weryfikacji kto odpowiada na zadane pytanie, może jest dobra dla miejscowego dziennika, ucznia przygotowującego zadanie ze statystyki, ale nie dla poważnego urzędy trzy stutysięcznego miasta, chcącego być metropolią.
Generalnie z tego co można zaobserwować, to odpowiedź ZDiIM opiera się głównie na nagrodzie przyznanej przez PTTK. Ten plebiscyt polegał na tym, że trzeba było napisać ile ma się km ddr (nieważne czy budowane z sensem), ilość stojaków czy wydanych map. Zainteresowanych szczegółami odsyłam do regulaminu Zapewne zgłoszenie wypełniała osoba odpowiadające na w/w pismo, stąd taka odpowiedź, a nie inna. Nie chcę się wdawać w dyskusję czy dzięki takiemu postawieniu sprawy przez PTTK, nie pogorszyło to tylko sytuacji rowerzystów. Niestety urzędnicy potrafią popadać w samouwielbienie, no bo skoro dostali nagrodę to musi być wszystko wspaniale.

Obawiam się, że jeżeli stanowiska oficera rowerowego zostanie stworzone, to będzie to człowiek zupełnie niezwiązany z problematyką infrastruktury rowerowej. Reasumując, argumenty zawarte w odpowiedzi ZDiIM, jednoznacznie wskazują niekompetencję i niezrozumienie i problemów rowerzystów. Zapewne potrzeba będzie wiele lat, aby coś się w tym względzie zmieniło. Wszakże przez dość długi czas w Białymstoku nie można było robić porządnie ddr, bo "niedasie", aż nagle urzędnicy wpadli na genialny pomysł (postulowany przez RB), którym mogli się pochwalić jako własny.

[odpowiedz]

mocniak | 2012-12-08
Natomiast jeżeli chodzi o odpowiedź bliżej nieznanego urzędnika. Aż nie wiem jak zacząć.

Tym urzędnikiem jest Tadeusz Truskolaski. Nie wiem czemu Rafał wrzucił pismo bez nagłówków.

Skoro UM REGULARNIE korzysta z opinii użytkowników "ścieżek rowerowych", to rozumiem, że są to głównie piesi po nich spacerujący. Jakoś jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło spotkać jakiegokolwiek ankietera, pytającego jak mi się jedzie po tym "cudzie". Ankieta na stronie, gdzie nie ma żadnej weryfikacji kto odpowiada na zadane pytanie, może jest dobra dla miejscowego dziennika, ucznia przygotowującego zadanie ze statystyki, ale nie dla poważnego urzędy trzy stutysięcznego miasta, chcącego być metropolią.

Też mnie to ciekawi. Kiedyś w piśmie otrzymaliśmy odpowiedź, że sami prosiliśmy o wyznaczenie jakiegoś ciągu p-r na chodniku. Po prośbie o wskazanie konkretnych osób okazało się, że to nie byli rowerzyści, tylko jakiś radny któremu przeszkadzają rowery na jezdni. Także sam widzisz jak to jest z tymi opiniami "użytkowników".

Reasumując, argumenty zawarte w odpowiedzi ZDiIM, jednoznacznie wskazują niekompetencję i niezrozumienie i problemów rowerzystów.

Wskazują również fakt, że głos RB krytykujący obecną infrastrukturę jest samotny. Urzędnicy otwarcie mówią o tym, że RB to ekstremiści, którzy nie mają pojęcia o potrzebach przeciętnego rowerzysty. Tymczasem podczas rozmów z ludźmi wszyscy widzą te same problemy, tylko mało komu chce się coś z tym zrobić.

Zapewne potrzeba będzie wiele lat, aby coś się w tym względzie zmieniło. Wszakże przez dość długi czas w Białymstoku nie można było robić porządnie ddr, bo "niedasie", aż nagle urzędnicy wpadli na genialny pomysł (postulowany przez RB), którym mogli się pochwalić jako własny.

Urzędnicy (z prezydentem na czele) mają bardzo krótką pamięć. Wszystko, czym teraz chwali się UM jeszcze kilka lat temu było niemożliwe: asfalt (bo nawierzchnia musi być rozbieralna, aby dokopać się do rur), przyciski na przejazdach (bo inaczej nie da się stwierdzić obecności rowerzysty), ddr oddzielone krawężnikiem od chodnika (bo brak miejsca), stojaki rowerowe z prawdziwego zdarzenia (bo na rynku są tylko wyrwikółka), pasy wymalowane w osi ddr (bo nie ma ich w przepisach). Oczywiscie nadal zdarzają się wyjątki, ale już nie tak liczne. I nie przypominam sobie aby w jakimkolwiek piśmie w jednej z powyższych spraw otrzymalibyśmy odpowiedź pozytywną.

[odpowiedz]

rafcik | 2012-12-09
Damn, faktycznie, nie napisałem, kto odpowiedział. Już poprawiam.

[odpowiedz]

śledź | 2012-12-12
No to chyba wiadomo, dlaczego nie będzie oficera rowerowego. To o jeden etat za dużo dla prezydenta naszego miasta.

[odpowiedz]

Dodaj komentarz