logo RB

Bezkompromisowy zimowy poradnik rowerowy

mocniak | 2012-12-04 | 11 komentarzy

poradnik zima o_rowerze o_jeździe

Zwykle tego typu artykuły koncentrują się na przekonywaniu czytelnika, że od jazdy rowerem w zimie się nie umiera, kończyny nie odpadają od odmrożeń, a przejażdżka w śniegu nie wiąże się z czteroletnim zapaleniem płuc połączonym z bezpłodnością. Poniższy poradnik zakłada, że jeżeli czytelnik ma za sobą tak ekstremalne zimowe przygody jak np. spacer po ośnieżonym parku, stanie w mrozie na przystanku autobusowym, odśnieżanie chodnika pod domem czy wypicie zimnej koli z lodem to przyjmie bez większych oporów, że jazda na rowerze w zimie nie jest niczym nadzwyczajnym.

4160387293_01166829e8_b.jpg

Zimowy rower

Korzystanie z normalnego, "letniego" roweru z zewnętrznymi przerzutkami jest bardzo fajnym pomysłem, ale tylko na jakiś czas. Sól i błoto niszczą klasyczne napędy tak szybko, że pod względem kosztów bardziej opłaca się jeździć ikarusem napędzanym oliwą z oliwek. Jeżeli waszym standardowym pojazdem nie jest babciny holender, to dobrym pomysłem jest kupienie używanego roweru na allegro, który po niewielkich modyfikacjach stanie się prawdziwym zimowym wycinakiem (w sensie nie trzeba będzie go po każdej jeździe myć, smarować, woskować, odrdzewiać i lakierować). Oczywiście są ludzie, którzy będą montować błotniki do karbonowego górala na xtr-ze, ale jak można zauważyć w poprzednim zdaniu, piszemy tu o dobrych pomysłach.

MO-20110325-4630.jpg

Poniżej znajduje się krótka lista rzeczy, które odróżniają prawdziwy zimowy rower od jego letniego kuzyna:

  • Hamulce bębnowe - v-braki i canti są w zimowej brei właściwie bezużyteczne - klocki starczają na mniej więcej tydzień, obręcz na tylko trochę dłużej, a po krótkim hamowaniu w śniegu na kole tworzy się cienka warstwa lodu i z dalszego hamowania nici. Dlatego najlepsze są hamulce bębnowe, do które są całkowicie odporne na zimowe warunki atmosferyczne. O tarczach się nie wypowiem, bo ich nie używam, ale słysząc historie o twardniejących klamkach na mrozie i klockach zużytych podczas jednego zjazdu w błocie mam wobec nich pewne wątpliwości.
  • Piasta z biegami lub singlespeed (w sensie, że jeden bieg jest tylko) lub ostre koło - gwarantują (podobnie jak hamulce bębnowe) większą odporność na lód, błoto i śnieg.
  • Błotniki - oczywiście pełne, a nie jakieś plastikowe popierdułki montowane w rowerach mtb. Z mojego doświadczenia wynika, że trzeba niestety kupić dwa komplety i zarówno z przodu i z tyłu roweru zamontować po tylnym. Nie wiem co wyobrażali sobie Chińczycy produkując przednie błotniki chroniące przed błotem jedynie uda rowerzysty, ale najwyraźniej już zdążyli zapomnieć o wszystkich rozwiązaniach jakie wypracowali podczas 100 lat dominacji roweru na drogach państwa środka.

błotniki.png

  • Chlapacz - z nim jest trochę jak z pomnikiem papieża - im większy, tym lepszy. Dopiero z chlapaczem mamy pewność, że kałuże na jezdni nie zamoczą nam nawet butów. Można zrobić samemu, albo kupić w sklepie rowerowym. Najlepiej internetowym, bo w stacjonarnych raczej dostaniecie odpowiedź w stylu "Paaanieee, ostatnio takie rzeczy to my w PRL-u mieli" (co nieco tłumaczy ich słabą pozycję na rynku, jeżeli jedyne co potrafią wciskać klientowi to karbon).

chlapacz.JPG

Oczywiście lista mogłaby się rozrastać w nieskończoność, ale powyższe rzeczy gwarantują nam bezproblemową eksploatację dwukołowca w zimie. Jeżeli ktoś mieszka w mieście, w którym zarząd dróg nie radzi sobie z odśnieżaniem i soleniem może dorzucić jeszcze opony z kolcami, które są hitem ostatnich lat.

Spodnie, bluza, kurtka

Ubieranie się na rower w zimie nie różni się prawie niczym od ubierania się w zimie. Warto jedynie zdobyć nieco cieplejsze rękawiczki i założyć cieńszą kurtkę, którą można zdjąć po przejechaniu dwóch pierwszych kilometrach i schować do sakwy. Tak, wiem, zaraz odezwą się maniacy lycry i gore-texu, którzy będą twierdzić, że najpierw utopicie się we własnym pocie, a następnie stworzy on wam lodowy sarkofag, ale Duńczycy od stu lat udowadniają, że tak wcale nie jest.

cycling_in_winter_copenhagen.jpg

Zimowe pedałowanie

Jazda po śniegu czy lodzie wymaga nieco doświadczenia - warto opuścić siodełko, aby móc się podeprzeć w przypadku poślizgu, spuścić nieco powietrza z opon dla większej przyczepności i poćwiczyć skręcanie i hamowanie na jakimś ośnieżonym placu.

P1249208.JPG

W praktyce przez 99% czasu w zimie i tak się jeździ po odśnieżonym i posolonym asfalcie. Na drogach dla rowerów jest trochę inaczej, ale jeżeli zaspy czy lód powodują ich nieprzejezdność, nie ma obowiązku korzystania z nich. W przypadku skrajnie złych warunków pogodowych (zamieć, gołoledź) można całkiem legalnie korzystać z chodników dzięki zeszłorocznej zmianie w Prawie o Ruchu Drogowym.

Zima pełna niespodzianek

Czyli kilka spraw które potrafią zaskoczyć. Przynajmniej podczas prawdziwej, białostockiej zimy, a nie tam tragicznych w skutkach minus pięciu stopniach we Wrocławiu.

  • W słoneczny, zimowy dzień śnieg na zapięciu potrafi się roztopić i ponownie zamarznąć w zamku. Fajnie, gdy można gdzieś w okolicy zdobyć wrzątek, niefajnie gdy po rower można wrócić dopiero przy pierwszych roztopach (w mieście nad Białą nie wcześniej niż w kwietniu).

414702_2909803796971_677539969_o.jpg

  • Woda potrafi również zamarznąć we wnętrzu pancerza blokując możliwość zmiany biegów lub (co gorsza) hamowania. Dużo lepiej niesprawny hamulec odkryć na postoju niż na zjeździe z górki przed skrzyżowaniem.
  • Biegi w piaście poniżej -15°C nie zmieniają się tak fajnie jak wcześniej. Smar we wnętrzu tężeje i zębatki nie przesuwają się między sobą zbyt chętnie. Jednak singlespeed na zimę to jest to.
  • Plastik na mrozie robi się kruchy. Dlatego w zimowych rowerach najlepiej go po prostu unikać i pójść w starą, dobrą pancerną stal. Nierdzewną oczywiście.
  • Pochodną powyższego są różnorakie przygody z sakwami - zamknięcia zwijane się nie zwijają tak łatwo, a klamry wymagają nieco większej siły do zamknięcia.
  • Baterie na mrozie działają krócej. A poniżej pewnej granicy w ogóle nie działają. To samo dotyczy wszelkiego sprzętu z wyświetlaczami ciekłokrystalicznymi, które przez całą podróż po mrozie potrafią pokazywać ten sam, nic nie znaczący szlaczek.

Podsumowanie

Nie zgadzacie z powyższym poradnikiem? To dobrze. Warto samemu spróbować i znaleźć lepsze rozwiązania :-) Nie zgadzacie się z poradnikiem na podstawie własnych doświadczeń? To jeszcze lepiej, bo poniżej możecie się nimi podzielić :-)

poradnik zima o_rowerze o_jeździe

Komentarze

rogacz | 2012-12-04
A jakieś zimowe doświadczenia z dymano w piaście? Właśnie się przymierzam, żeby nie żonglować bateriami :)

[odpowiedz]

mocniak | 2012-12-04
Dymano w piaście jest spoko, używam od ok. roku i na razie sprawia się bez żadnych problemów nawet na mrozie. Dobrze gdy z dynama zasilana jest również tylna lampka, wtedy już w ogóle wszystko działa bezobsługowo :-)

[odpowiedz]

olek | 2012-12-05
Czemu akapit o "prawdziwej, białostockiej zimie" ilustruje zdjęcie z Warszawy?

[odpowiedz]

mocniak | 2012-12-05
Tego akurat dnia prawdziwa, białostocka zima odwiedziła gościnnie Warszawę :-P

[odpowiedz]

mitalca | 2012-12-06
dzisiaj z rańca zamarzły mi zapadki w bębenku, wiec rower na wolnym biegu....wiadomo.....staje sie rowerkiem stacjonarnym.....jak na przyszlosc temu zapobiec? jaki smar nie zamarznie zimą?

[odpowiedz]

mocniak | 2012-12-06
Pewnie każdy, rzadszy smar będzie lepszy. Do bębenka mogła też po prostu dostać się woda i zamarznąć. W każdym razie nie mamy szklanej kuli i bez wizyty w serwisie lub samodzielnego rozkręcenia bębenka się nie obejdzie. :-)

[odpowiedz]

smiechu | 2013-01-07
Uwaga na lampki diodowe! Moje dwupalnikowe działko fotonowe przy dużych mrozach włącza się z 1-2 sek. opóźnieniem. No i airzound też nie działa ;-(.

[odpowiedz]

Minister | 2013-01-07
Powietrze Ci zamarza? :D

[odpowiedz]

rogacz | 2013-02-03
Panowie, podpowiedzcie co na ręce używacie, jakie rękawiczki :) Jedne tańsze właśnie zgubiłem to jest okazja się porozglądać się za czymś innym. Bo i w 'narciarskich' z bazaru palcy odmarzają przy -15. Dwupalczatki, skórzane, jakiś konkretny sportowy model? :)

[odpowiedz]

mocniak | 2013-02-03
Do -10°C używam zwykłych rękawiczek rowerowych na deszcz i zimę (kupiłem je w Decathlonie na wiosnę za jakieś grosze), a poniżej jakichś najtańszych bezpalczastych z bazaru. Bezpalczaste są fajne, ale trochę trudniej w nich zmieniać biegi, jeżeli używasz cyngli i nie ma jak pozdrowić kierowcy, który postanowił na ciebie zatrąbić.

Z mojego doświadczenia wynika, że istotne są ciepłe rękawy, aby krew dochodząca do dłoni była dostatecznie ciepła. W przeciwnym wypadku nawet najcieplejsze rękawice nie pomogą :)

[odpowiedz]

hevi | 2016-11-09
rogacz napisał(a):
Panowie, podpowiedzcie co na ręce używacie, jakie rękawiczki :) Jedne tańsze właśnie zgubiłem to jest okazja się porozglądać się za czymś innym. Bo i w 'narciarskich' z bazaru palcy odmarzają przy -15. Dwupalczatki, skórzane, jakiś konkretny sportowy model? :)
ok moje doświadczenia po 6 zimowych sezonach:
olać super hiper mega rękawiczki. Kupujemy ciepłe welurowe rękawice, potem jedziemy do sklepu spaw na baranowicką i kupujemy sobie skórzane rękawice które elegancko wejdą na te welurowe i do -20 jest git. do tego jak się kupi białe rękawice to kierowcy je bardzo dobrze widzą.
Pozdrawiam

[odpowiedz]

Dodaj komentarz