logo RB

Sentymantalna podróż do majątku Rejtanów

eskapada | 2013-09-17 | 3 komentarze

eskapada turystyka

dozynki

fot. J. Osipczuk

Na zaproszenie Klubu „KołaBOK” z Brześcia w dniach 13-16 września br. sześć osób z białostockiej „Eskapady” udało się na uroczystości dożynkowe do miejscowościLachowicze na Białorusi. Lachowicze leżą w obwodzie brzeskim w odległości ok. 180km od granicy z Polską. Naszą podróż rozpoczęliśmy na białostockim dworcu kolejowym skąd o godz. 21:00 wyruszyliśmy pociągiem do Grodna i stamtąd "elektriczką" do Baranowicz. Do Baranowicz przybyliśmy w sobotę o świcie spędzając noc w pociągu.

jazda

fot. A. Karczewski


BaranowiczeWieś Baranowicze po raz pierwszy wzmiankowano w 1706 jako prywatną własność rodziny Rozwadowskich. W 1870 przez miejscowość przeprowadzono linie kolejowe Brześć nad Bugiem–Moskwa i Równe–Wilno, co doprowadziło do gospodarczego ożywienia wioski. W 1897 Baranowicze liczyły 4 tysiące mieszkańców (w tym 50% Żydów). W 1919 Baranowiczom nadano prawa miejskie. W okresie międzywoennym były ważnym ośrodkiem gospodarczym II Rzeczypospolitej, największym miastem województwa nowogródzkiego, siedzibą Garnizonu Baranowicze i oddziału Korpusu Ochrony Pogranicza. Baranowicze powitały nas małą mżawką, która jednak była nadzieją na lepszą pogodę po piątkowej całodziennej ulewie. I rzeczywiście było już coraz pogodniej a nawet w pewnym momencie pojawiło się słoneczko. Zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy od wizyty w barze, który jako jeden z niewielu już z samego rana tworzył swoje podwoje i gdzie co chwila wpadał ktoś na "klina". Poranne kawy i herbaty zaserwowane przez miłą panią z bufetu pobudziły nas troszkę do życia więc długo nie zwlekając udaliśmy się na rowerowe zwiedzanie miasta. Następnie ruszyliśmy dość ruchliwą trasą P4 do odległych o ok. 20 km Lachowicz. Po drodze zatrzymaliśmy się w miejscowości Darava niedaleko Kościoła p.w. Wniebowzięcia NMP aby trochę odsapnąć i z lekka się posilić. Do Lachowicz sunęły już samochody osobowe i autokary wypełnione przedstawicielami różnych zakładów pracy oraz okolicznych kołchozów. Wzdłuż głównej ulicy Lachoiwcz pospiesznie formował się barwny pochód, który za niedługo mogliśmy podziwiać i fotografować.

a1

fot. J. Osipczuk

Zaraz potem dotarliśmy do swoich przyjaciół - rowerzystów z Brześcia, którzy czekali na nas przy kompleksie sportowym gdzie później mieliśmy nocleg. Po serdecznym, jak zwykle, powitaniu wybraliśmy się (już bez rowerów) z nimi na kilka godzin na Dożynkową imprezę oraz na zwiedzanie miasto. Po obu stronach głównej ulicy Lachowicz rozstawiono rozmaite, stragany, kramy, pawilony. Każdy z nich wabił przechodniów degustacjami oraz występami artystycznymi ze śpiewem i tańcami. Ogromna liczba zespołów ludowych, gwarno i kolorowo! Atmosfera jak zwykle na takich imprezach wspaniała: tysiące biesiadujących wspólnie ludzi. W ubiegłym roku byłem na takiej imprezie w Kamieńcu i w tym roku (tym razem do Lachowicz) zwabiłem kilka kolejnych osób Polski. Tych co odstraszyła pogoda i nie odważyli się na wyjazd, zapewne żałują.

folklor

fot. J. Tokajuk

LachowiczeLachowicze to stolica rejonu w obwodzie brzeskim Białorusi. Leży nad rzeką Wiedźmą. Ma ok. 11 tys. mieszkańców. Nazwa pochodzi od Lachów –staroruskiej nazwy Polaków. 10 kwietnia 1572 król polski i wielki książę litewski Zygmunt II August nadał Lachowicze Janowi Hieronimowiczowi Chodkiewiczowi. Jego syn hetman wielki litewski Jan Karol Chodkiewicz ufortyfikował miasto i uczynił z niego największą w Rzeczypospolitej twierdzę (o długości murów 1 km). W 1595 podczas powstania Nalewajki miasto bezskutecznie oblegali kozacy. W czasie wojny z Rosją w 1655 przeniesiono tu obraz Matki Boskiej z Białynicz. zamekW 1660 twierdza dowodzona przez polskiego generała Mikołaja Judyckiego wytrzymała cztery ataki Rosjan podczas trzymiesięcznego oblężenia, co współcześni przypisywali interwencji Maryi i z tego powodu została nazwana "litewską Jasną Górą". Forteca ta jako jedyna na Litwie pozostała niezdobyta aż do końca wojny. W czasie III wojny północnej w 1706 twierdzę zdobyli Szwedzi, a w 1709 odbił ją hetman polny litewski Grzegorz Antoni Ogiński.

Z Lachowiczami związało losy wiele osobistości, min: urodzony w Lachowiczach Franciszek Ksawery Niesiołowski - polski generał powstania kościuszkowskiego, generał brygady armii Księstwa Warszawskiego, generał brygady Królestwa Polskiego, generał brygady powstania listopadowego, senator-kasztelan Królestwa Polskiego, Sergiusz Piasecki - polski pisarz, publicysta polityczny, oficer wywiadu, żołnierz Armii Krajowej, urodzony w Lachowiczach, Jan Stanisław Sapieha - polski dyplomata i urzędnik ziemski, marszałek wielki litewski, zmarł w Lachowiczach, Jakub Szynkiewicz – wielki mufti polskich muzułmanów.


herb reytanWczesnym, popołudniem postanowiliśmy na kilka godzin oderwać się od dożynkowego zgiełku i udać się w sentymentalną podróż do wsi Hruszówka, gdzie znajdują się pozostałości majątku szlacheckiej rodziny Rejtanów.

dwór reytanów

Film pt. "Rejtan - czyli ziemia historią pisana" reż.: Sławomir W. Malinowski >>>

Majątek Hruszówka pozostawał w ich rękach nieprzerwanie od połowy XVII w. do 1939 roku. Ostatnim męskim potomkiem tego rodu był Józef Reytan zmarły w 1910. Do I wojny światowej właścicielką majątku była jego żona, Alina z Hartinghów Reytanowa, wywieziona w 1939 przez okupacyjne władze rosyjskie na Sybir, skąd zwolniona zmarła z wycieńczenia w 1945.

hruszówka

fot. Арцём Аблажэй

sufit

fot. К. Шастоўскі i Чарановіч С.В.

To tutaj właśnie 20 sierpnia 1742 roku urodził się Tadeusz Reytan - jeden z nawiększych polskich patriotów uwiecznionym na znanym obrazie Jana Matejki "Rejtan upadek Polski"

rejtan

Jan Matejko - Rejtan – upadek Polski

obejrzyj fillmik >>

reytan30 września 1773 roku Tadeusz Reytan (miał wtedy 30 lat) będąc posłem nowogródzkim na sejm warszawski, który miał zatwierdzić I rozbiór Rzeczypospolitej, aby nie dopuścić posłów do izby senatu (co oznaczałoby uznanie konfederacji i rozbioru) rzucił się na ziemię, zagradzając własnym ciałem przejście do sali obrad. Po sejmie rozbiorowym, Reytan wyjechał na Litwę. Ostatnie lata życia spędził w tzw. lamusie "Murowance" - w zupełnej samotności, po tym gdy popadł w obłęd (1775). Prawdopodobnie 8 września 1780 odebrał sobie życie właśnie tutaj, w swojej rodzinnej Hruszówce połykając szkło z rozbitej szyby. Trumna z jego zwłokami została przez Rosjan zbezczeszczona. Szczątki Tadeusza Reytana odkryto w okresie II Rzeczypospolitej w 1930 w obmurowanym cegłą grobie w miejscu zwanym „Pod Grabem”, zlokalizowanym w pobliżu dworu, na które wskazywali okoliczni mieszkańcy.



Innym współwłaścicielem Hruszówki był Henryk Grabowski (prawnuk Tadeusza Reytana i siostrzeniec Józefa Reytana) podobnie jak pradziadek w geście protestu podczas posiedzenia Sejmu Rzeczypospolitej 14 kwietnia 1921 r. sprzeciwiał się ratyfikacji traktatu ryskiego, uzasadniając to tym, że odcina on od kraju setki tysięcy Polaków za ustalonej granicy wschodniej i pozostawia je na pastwę rządów Rosjan. Zamordowany został we wrześniu 1939 r. przez okolicznych chłopów. Rodzina Reytanów pobudowała w Hruszówce dwór, stadninę koni, browar, stację na trasie Wilno-Lwów, skąd ekspediowali drewno oraz przytułek dla inwalidów wojennych (nie tylko Polaków), dla którego potrzeb wybudowali obszerny magazyn chłodzony lodem z okolicznych stawów, gdzie przechowywali żywność. Łożyli także na kształcenie utalentowanych dzieci z Hruszówki, które dzięki temu pobierały nauki, w Warszawie, Wilnie oraz w Petersburgu.

aleja wjazdowa

fot. Чарановіч С.В.

Pod lasem, z dala od dworu przy drodze do Lachowicz zwiedziliśmy również neogotycką kaplicę grobową Reytanów z ok.1913-14r. Pochowano w niej Józefa Reytana, oraz sprowadzone z Lachowicz szczątki jego rodziców - Stefana i Marii z Niesiołowskich. W kaplicy spoczywają róznież szczątki Tadeusza Reytana. Jego popiersie ustawione w 1939 obok kaplicy zaginęło podczas II wojny. Staraniem miejscowych Polaków obok kaplicy odsłonięto w 1994 tablicę pamiątkową ku czci Tadeusza Reytana z napisami w języku polskim i białoruskim. Naprzeciwko kaplicy od bramy prosto w pole prowadzi obsadzona modrzewiami symboliczna "Aleja do wieczności".

kaplica

fot. Ruslan Raviaka

Po tej patriotycznej, smutnej jednak wycieczce trudno już było odnaleźć się w dożynkowym szaleństwie wiec posililiśmy się już tylko specjałami białoruskiej kuchni i udaliśmy się na nocny spoczynek. Rano po śniadaniu, który przygotowały nam nasze zaradne koleżanki, rowerami wróciliśmy do Baranowicz żegnając śpiące jeszcze po Dożynkach Lachwicze. O trzynastej zapakowaliśmy się do pociągu, który w trakcie zbliżania się do Grodna coraz bardziej zapełniał się pasażerami, głównie młodzieżą oraz grzybiarzami z koszami pełnymi głownie opieniek. W Grodnie byliśmy przed dziewietnastą. Powłóczyliśmy się jeszcze trochę po mieście, zjedliśmy słynne "czebureki" i udaliśmy się na nocleg aby wcześnie zerwać się ze snu i tuż po piątej stanąć do odprawy paszportowo-celnej. „Ceremoniał graniczny” i podróż przebiegły jednak bez zakłóceń i zgodnie z planem o ósmej z minutami byliśmy już w Białymstoku.

Dla mnie była to bardzo miła wycieczka. Kolejne białoruskie Dożynki mam już zaliczone i jednocześnie "odhaczony" kolejny sentymentalny wypad na Kresy. Dziwię się naszym pedagogom, że szkolne wycieczki ograniczają tylko do terytorium obecnej Polski decydując się co najwyżej na wypad do Wilna. Czas zaciera ślady i nowe pokolenie stare historyczne dworki i majątki, których jeszcze wiele zachowało się na Białorusi będzie niestety oglądało już tylko w muzeach na obrazkach Napoleona Ordy. Na szczęscie rowerzyści z białostockiej "Eskapady" przy wsparciu białoruskich przyjaciół stale penetrują te historyczne urokliwe miejsca i zabiorą każdego, kogo "kręcą" takie klimaty.

opr. Jerzy Tokajuk

eskapada turystyka